„Zazdrość jest uczuciem najbardziej pobudzającym wyobraźnię”

Stanisława Fleszarowa-Muskat „Pozwólcie nam krzyczeć”

Zazdrość w związku…

Zazdrość to mieszanka podejrzliwości, wściekłości, niepokoju – potrafi zdominować myśli i zagrozić nawet najwspanialszej relacji. Jest pełna sprzeczności i skrajnie różnie interpretowana. Z jednej strony to niszczycielska siła, prowadzącą często do zbrodni w afekcie z drugiej nierozerwalnie związana z miłością, będąca wyrazem prawdziwego zaangażowania partnerów. „Ten kto nie jest zazdrosny, nie kocha naprawdę”. Jest to uczucie paradoksalne – żeby być zazdrosnym – trzeba kochać, jak się kocha – nie powinno się być zazdrosnym. Ponieważ, zazdrość jest krytykowana, kojarzona ze ”ślepą furią”, odbierana jako przejaw słabości, nie chcemy się przyznać to bycia zazdrosnym a nawet do przeżywania zazdrości. Chcemy być „ponad to”. Tłumimy zazdrość. W zamian tego swój niepokój „projektujemy na partnera(kę)”, czyli zarzucamy mu nielojalność i nieuczciwość. Już to możemy powodować problemy w związku. Jeśli kochający, uczciwy partner jest podejrzewany, oskarżany i kontrolowany a druga strona „w ogóle nie jest zazdrosna” – można sobie wyobrazić jakie to rodzi konsekwencje w relacji. Kłótnie, osłabienie wzajemnego zaufania i więzi między partnerami. Często osoby teoretycznie wiedzą, że nie mają powodów do zazdrości – jednak nie potrafią się powstrzymać. Podejrzenia, insynuacje, szpiegowanie, awantury – niczego nie zmieniają, pogłębiają jedynie kryzys między partnerami.

Różnica między zazdrością a zawiścią…

Zawiść i zazdrość są uczuciami podobnymi do siebie, łatwo można je pomylić, pomieszać. Ester Perel pisze: „Według mnie pomóc może następujące rozróżnienie: „Zawiść odnosi się do czegoś, czego się nie ma, ale tego się pragnienie, podczas gdy zazdrość do czegoś, co się ma, ale obawia się to stracić”. Dlaczego świadomość tych różnic jest tak ważna? Osoby, będące ofiarą nadmiernej zazdrości za strony partnera – zaczynają go postrzegać jako osobę niezrównoważoną, zawistną lub zaborczą. Jego (jej) obraz w ich oczach zmienia się przez co odsuwają się od niego. Jeżeli myślą o parterze (partnerce) – w kategorii zawiść – nie jest to zbyt pochlebne, mogą rozważać rozstanie z taka osobą. Powyższe rozróżnienie zawiera bardzo istotną informację ukazującą zazdrośnika w nieco innym świetle. Otóż zazdrość w odróżnieniu od zawiści jest podszyta lękiem. Osoba zazdrosna, tak naprawdę boi się. Boi się utracić to co ma, bardzo często wynika to z jej niskiego poczucia własnej wartości. Wiele osób, z którymi pracowałam, zgłaszające się z powodu dręczącej ich zazdrości, okazywało się przestraszonych wizją bycia porzuconym przez obiekt ich miłości. Mimo postawy, którą prezentują wobec partnerów, są bardzo niepewni siebie, zakompleksieni, nie potrafią okazywać pozytywnych uczuć drugiej osobie. Boją się odrzucenia i krytyki. Lęk, który przeżywają dotyczy często ich własnych wad, słabości, niedoskonałości a przede wszystkim poczucia gorszości i nieatrakcyjności. Partner takiej osoby często nie ma żadnego wpływu na jej reakcje, zachowania, myśli. Jest to bardzo frustrujące dla obu osób. Zazdrośnik często „rozumem”  zdaje sobie sprawę z bezpodstawności swoich zachowań, ale trudno mu nad tym zapanować. „Głowa swoje a emocje swoje”. Nie wiadomo kto jest bardziej umęczony i nieszczęśliwy w takim związku. Osoby doznające ataków zazdrości – reagują złością, buntem, odsuwają się od partnerów, grożą rozstaniem. To jednak nie pomoże. Jedynym sposobem jest podjęcie terapii przez zazdrośnika, w celu zbudowania poczucia własnej wartości. Wiele par borykających się z problemem zazdrości chciałoby wyeliminować ją ze swego życia. Osoby zazdrosne cierpią z powodu poczucia winy za rozpadający się związek. Ich partnerzy cierpią z powodu braku zaufania, lojalności – co stanowi fundament związku. Czy można zatem wyeliminować zazdrość z naszego życia?

Natura czy wychowanie

Czy zazdrość jest w nas zakodowana na stałe czy jest może wyuczoną reakcją na zagrożenie powstałą w monogamicznym, społeczeństwie opartym na tradycyjnym podziale ról? Psychologowie ewolucyjni potwierdzają uniwersalność zazdrości w każdym społeczeństwie, zakładają więc, że jest to odczucie wrodzone, zaprogramowane genetycznie. Psychologowie rozwojowi natomiast, zauważyli, że zazdrość pojawia się u dzieci ok. 18 miesiąca. Jest to uczucie złożone, wymagające pewnego poziomu samodzielności w myśleniu. Kultura jednak, wychowuje do niebycia zazdrosnym, rodzice ganią – „to nieładne”. Mimo to dzieci przeżywają zazdrość. Z pewnością zazdrość w tradycyjnym rozumieniu, we współczesnych realiach nie ma racji bytu. Myślenie o partnerze(ce) jako o własności, związek oparty na uzależnieniu finansowym, społecznym ekonomicznym – to już przeszłość. Żyjemy w epoce partnerstwa, niezależność ekonomicznej i społecznej kobiet i mężczyzn. Ale zanim wykluczymy zazdrość ze swoich serc i głów, zastanówmy się ile długodystansowych związków cierpi znacznie bardziej z powodu monotonii i zobojętnienia niż z powodu niepokoju jaki daje zazdrość. Pary zgłaszające się na terapię, z tęsknotą i wzruszeniem mówią o tym, jakby było między nimi na początku. Partnerzy chcieli wrócić do „tamtych czasów”, chcieliby aby „było jak kiedyś”. Niestety nie jest to możliwe. Nigdy już nie będzie tak jak było na początku. Może być za to lepiej niż jest. Można a nawet należy walczyć z nudą i monotonią w związku. Pracować nad nim. Starać się o wzbudzanie wzajemnego zainteresowania. Więc niepewność, stan „nieposiadania na 100 procent” drugiej osoby, może się przydać do podtrzymywania żaru namiętności, wzbudzania motywacji, nie uleganiu marazmowi. Pobudzać do starania się aby utrzymać dla partnera atrakcyjność, aby ciekawie spędzać wspólny czas, a także pomaga doceniać starania partnera (ki). Musimy tylko umieć znieść towarzyszącą mu bezbronność. Pokazanie swoich uczuć, zaangażowania, pragnienia bycia dla partnera(ki) tym „wybranym(ną), najważniejszym (szą)” może nas narazić na śmieszność, ryzyko wykorzystania słabość, zranienie. Może ale nie musi. Może za to z całą pewnością dodać żaru, blasku naszej relacji. Sprawić, że zatęsknimy lub ktoś z nami zatęskni. Że będzie nam się „chciało chcieć”!